Ubuntu aktualizacja z 10.10 do 11.04Jak to mówią: „mądry Polak po szkodzie” – jestem doskonałym przykładem że to nie ma pokrycia w rzeczywistości co wyszło przy kolejnej aktualizacji Ubuntu 🙂 Do rzeczy:

Jakiś czas temu przechodziłem z wersji 9 do 10 ubuntu i oczywiście zamiast przeczytać wcześniej w necie o aktualizacji od razu kliknąłem aktualizuj. Wszystko się przemieliło, uruchomiło ponownie i… system nie wstał 🙂 Ponieważ nie chciało mi się zbytnio grzebać szybko zainstalowałem z powrotem ukochaną 9 – bezproblemowo głównie dlatego że wszystko było na osobnych partycjach (/home /var /usr + dane). Po zainstalowaniu systemu odwiedziłem forum ubuntu a tam pierwszy post z informacją że jakieś 15% aktualizacji kończy się powodzeniem 🙂 Wystarczyło chwile poszperać w necie i oszczędziłbym sobie z 3h roboty.


Dzisiaj nadeszła ta chwila w której w moim ubuntu 10.10 pojawiła się aktualizacja do 11.04. Co zrobiłem ? Zainstalowałem bez sprawdzenia czy się uda 🙂 No bo przecież niemożliwe żeby dwa razy przyłapać takiego zonka. Wszystko się poinstalowało, restart, logowanie i system się odpala. Jest sukces czyli jednak bycie hardkorem to fajna sprawa.
Niestety do czasu 🙂 System odpalił mi się z wodotryskami jakimś „unity” i nie dość że nie wiem gdzie co jest (efekciarstwo w przypadku OSa do pracy to tragedia) to jeszcze przy kliknięciu na pasek z ikonami system się zawiesza.
5 restartów, problem z partycją i w końcu przy logowaniu włączyłem z powrotem funkcję „klasyczny ubuntu”. Wszystko działa i jest gites.

Na przyszłość nie instalujcie aktualizacji do ubuntu przed sprawdzeniem na forum czy wszystko jest ok.
W moim przypadku przyzwyczajenie z debiana lenny do instalowania każdej aktualizacji w ciemno jest na prawdę straszne i nie sprawdza się w żadnym innym systemie operacyjnym.

Jedna odpowiedź na “Aktualizacja ubuntu 10.10 do 11.04 – masakra

  1. Na moim sprzęcie, tj. Laptop Emachines E520, udał się downgreat następująco:

    Instalacja 10.04. (ostatni jaki akceptuję, także nie toleruję Unity)
    z płyty-obrazu (live CD, .iso) z ręcznym ustawieniem partycji:

    swap (bez montowania)
    / (root, z formatowaniem)
    / home (bez formatowania – tu mam dane, plik tekstowe, zdjęcia, czyli to czego nie chcę stracić)

    Co zyskałem ku miłemu zaskoczeniu:
    pełna likwidacja zbędnych, dotychczas nagromadzonych kerneli, które bałamuciły GRUB przy starcie, a dotąd nie formatowałem partycji root, aż po ubuntu 12.04.), system wiele „zapamiętał” ustawień, zwłaszcza skróty na pulpicie przechował i ułożył mi je tak, jak miałem wcześniej, ponadto przechował zawartość zakładek Obrazy i Muzyka, gdzie zgromadziłem linki stacji radiowych.
    Działa OpenOffice w opcji wstawiania stron z przeunięciem, czyli nie od str. 1 a dalszej, z czym był problem wcześniej – choć warunkiem jest zapisanie tekstu jako .odt

    Jest to tzw. REMIKS PL, wersję polecam wszysktim, którzy zasiedzieli się w GNOMIE i chcą UNITY.

Dodaj komentarz